Jak to bywa na szkoleniach

Znalezione na fejsie ;-)

List wysłany do pracowników pewnej firmy przed wyjazdem na szkolenie

Taki tekst otrzymali pracownicy pewnej śląskiej firmy przed wyjazdem
integracyjnym:

Drodzy Koledzy!
W związku z bardzo bliskim już szkoleniem w Rowach, czuję się w
obowiązku podjąć kolejny raz tą syzyfową pracę i zaapelować do Waszego
człowieczeństwa, resztek instynktu samozachowawczego i sumienia (trudny
wyraz, zjawisko sumienia nie jest wśród Was powszechne, wiem). Jak
wiecie szkolenie jest przeznaczone dla pracowników działów sprzedaży ze
wszystkich spółek grupy A*****R.
Znaczy to, że oprócz nas będą tam również normalni ludzie. Dlatego
proszę o przestrzeganie paru zasad, które pozwolą nam przebrnąć jakoś
przez ten kolejny ciężki życiowy egzamin:
– nie awanturujemy się zaraz po przyjeździe o warunki zakwaterowania czy
miejsce przy stole. Delikatnie zwracamy uwagę osobom odpowiedzialnym
za zaistniałą sytuację i grzecznie proponujemy zmianę.
– nie upijamy się do nieprzytomności.
– nie wolno w żadnym wypadku publicznie bić lub lżyć Jarka W.
– nie przewracamy stołów, krzeseł i ław.
– nie zasypiamy na krześle, ławce, fotelu ani na stole w trakcie trwania
szkolenia czy integracji. Zakaz te dotyczy również pleneru. Pilnujemy
sie nawzajem i jak kogoś ogarnie słabość grzecznie, spokojnie i
dyskretnie ewakuujemy kolegę na z góry upatrzone pozycje.
– nie używamy cały czas wyrazów wulgarnych (np. zamiast powiedzieć “k..a
czy masz jeszcze te w dupę jebane papierosy, bo mi właśnie k..a wyszły
do ch..a zaje…ego” można powiedzieć “czy mógłbyś mnie poczęstować
papierosem albo zamiast powiedzieć “do ch..a! Widziałeś tę su..ę z…,
na pewno wali się jak dzika, o ja pier…” można powiedzieć “widziałeś
jaka fajna dziewczyna przyjechała z firmy…”
– nie bijemy sie między sobą, a ewentualne kłótnie należy przeprowadzać
cicho i nie wołać nikogo na arbitra.
– nie ryczymy jak dzikie zwierzęta.
– nie wycieramy podłogi kolegami z pracy ani ze spółek.
– nie pytamy kolegów, którzy mówią rzeczy, które WYDAJĄ się nam
absolutnie bezsensowne “głupi się robisz?”
– nie opowiadamy nikomu głupot i nie zanudzamy opowieściami o naszych
pijackich bądź seksualnych osiągnięciach.
– z Zarządem rozmawiamy TYLKO na trzeźwo!!! Staramy się podczas rozmowy
nie opowiadać głupot o naszych niesłychanych możliwościach,
umiejętnościach i osiągnięciach- przyszłych jak i minionych. W żadnym
wypadku nie roztaczamy przed Zarządem wizji pojemności rynku w
poszczególnych grupach asortymentowych. Podczas rozmowy nie należy
trzymać rąk w kieszeniach, palić i wydmuchiwać dymu prosto w twarz
rozmówcy, ani drapać się po genitaliach (ani swoich ani cudzych). Nie
należy również obejmować rozmówcy ramieniem. Pamiętamy, że Członek
Zarządu naszej firmy nie jest “luźnym spoko ziomem”.
– w żadnym wypadku nie kiwamy ręką na Członka Zarządu Naszej Firmy.
– nie zmieniamy, klnąc na czym świat stoi, regulaminu gier i konkursów
przygotowanych dla nas przez pracowników firmy szkolącej.
– jeżeli któryś z uczestników szkolenia nie będzie chciał pić każdej
kolejki, nie ryczymy na całą salę “nie chlasz? – to po ch..j żeś tu
przyjechał”
– nie gwiżdżemy na obsługę, nie domagamy się gromkim głosem wódy,żarcia
czy usługi seksualnej.
– nie wolno uniemożliwiać wejścia/ wyjścia z zajmowanego wspólnie z
kolegami domku/ pokoju poprzez odbywanie tam długotrwałego stosunku
płciowego.
– nie wolno oddawać moczu do umywalek ani pojemników na śmieci. Można to
uczynić do klozetu lub pisuaru.
– jeżeli w trakcie zabawy ktoś wyłączy prąd, bo już najwyższy czas iść
spać, należy jak najszybciej podać mi szklankę zimnej wody.
– przed pytaniem “czy jest tu coś do wypier..nia?”, przed wykonaniem
“tąpnięcia w Bytomiu” bądź “pionizacji” sprawdzamy, czy jesteśmy we
właściwym domku/pkoju. Nie wyłamujemy drzwi wejściowych do w/w
obiektów “bo tam na pewno się schował!”
– szkody powstałe podczas kretyńskich, pijackich wybryków będą pokrywane
z Waszego uposażenia, bez dyskusji.
– będąc pod silnym wpływem alkoholu nie przechadzamy się środkiem
ośrodka wczasowego i nie informujemy całego otoczenia, że jest luźno,
– chcąc odbić partnerkę w tańcu ( o ile dojdzie do zabawy tanecznej) nie
przypalamy nikogo papierosem ani nie odpychamy jak chłopca.
– to nieprawda, że wszystkie kobiety, które będą na szkoleniu mają
ochotę pobzykać się z Wami i nie należy również wygłaszać komentarzy w
stylu: “ku..a! Tą to bym je..ł…”
– zabraniam łażenia i robienia setek zdjęć w trakcie szkolenia i
integracji. W szczególności zakaz ten dotyczy Sebastiana. Jemu nie
wolno dotykać aparatu w ogóle!
– nie odbywamy długotrwałych i głośnych stosunków płciowych w
pomieszczeniu, w którym przebywają jeszcze inne, postronne osoby,
które pragną odpocząć.
– nie obrażamy się wzajemnie i nie snujemy głupawych opowieści o
rezultatach nieudanych eksperymentów niemieckich na ludności polskiej.
– przed rozpoczęciem darcia mordy z treścią, która ma zachęcić napotkaną
kobietę do natychmiastowego odbycia stosunku płciowego należy się
rozejrzeć i oszacować audytorium. Naprawdę nie wszyscy mają ochotę
tego słuchać.

Zdaję sobie sprawę z faktu, iż powyżej podjęte sprawy nie wyczerpują
bardzo szerokiego wachlarza Waszych możliwości. Jednakże jeżeli narobicie
sobie i mi wstydu, i zaprezentujemy się w obliczu koleżanek i kolegów z
grupy A*****R, nie jako zgrany kolektyw sympatycznych ludzi, lecz jako
banda wyzutych z resztek człowieczeństwa, zezwierzęconych skurwy..ów i
pijaków to długo nie będzie żadnego wyjazdowego szkolenia.

Dobre zobrazowanie rządu Tuska

Dobry obrazek.

tusk

Już dawno temu go widziałem, ale dziś mi znowu jakoś wpadł w oko.

Jakie to prawdziwe, dokładnie oddaje jaka jest postawa ekipy Tuska wobec rosyjskich mafiozów państwowych.

I pomyśleć, że kiedyś chciałem głosować na Platformę jako na mniejsze zło..

To nie jest blog o polityce, ale rysunek z pieskiem dobrze pokazuje jak wiele wspólnego mamy z psami pod względem mowy ciała. Szkoda tylko że najwyżsi rangą urzędnicy państwowi zachowują się jak zbite kundle wobec rosyjskiej mafii, a wobec własnych obywateli jak pasożytnicze ścierwa.

Ah, poniosło mnie. Nie jak ścierwa, tylko jak pasożyty po prostu.

Ciekawa zabawa słowami – bajka o Czerwonym Kapturku

Znalazłem bardzo ciekawe video z zabawą słowami – wariacja bajki o Czerwonym Kapturku:

W gęśnej lastwinie, na polanej ogromce, słowiczyły świergoty, sarniały biegenki i dzikowały żery.

Kapturkowy Czerwonek szedł z koszykowym wiklinem do swojej Babcinej Kochanki, ażeby zanieść jej przesmaki różnołyki: dżemówkę z drożdżem, pleśń serowy, ogórkowe kiszonki, chlebowy raz oraz margarynną roślinę.

Babcia miała laskę za chatą, w której mieszkała samotnie, jak niedźwiedzi polar. Gdy Kapturkowy Czerwonek był w drodze połowy, zza sośniastej igły wyskoczył wyględnie wilkujący obleś.

Sposobnym chytrem dowiedział się od Kapturkowego Czerwonka, gdzie mieszka jego Babcina Kochanka i sobie tylko znanymi drogimi krętami pobiegł do chatkowej babci.

Zapukał bez wchodzenia i od razu zaatakował zababciowaną skocznie.
Połknał ją w całości, wyserwetkował tarło paszczami, ubrał babciną koszulną nockę, włożył nos na okulary i czekał na Kapturkowego Czerwonka w baldachimie z łóżkiem.

Po chwilnej krótce, do chatkowej babci zziajał wchodzący Kapturkowy Czerwonek. Wyględnie dziwniejąca babcia wydała się Czerwonkowi takaś jaka inna.

- Dlaczego Babciu masz takie oczne wielki? – Zapytał Czerwonek.

- Żeby cię lepiej widzieć. – Odpowiedział ubabciowany na charakter wilk.

- A dlaczego masz takie uszane ogromki? – Znów spytał Czerwonek, a
ubabciowany na wilka charakter odpowiedział:

- Żeby cię słyszowiej lepić.

- A czemu masz takie zębne ostry?

- Żeby cię zjeść.
I zjadł Czerwonka, który we wilku żołądka spotkał Babciną Kochankę.

Gdy wilk brzuchował się po klepie, nadszedł karabin z myśliwym, który zobaczył, jakie popełnienie wilk zbrodnił. Zastrzelbował nabój lufami, zawilkowił strzałę, rozbrzuszył prucie i uwolnił Kapturkowego Czerwonka oraz jego Babciną Kochankę.

Wilk skończył jako komin przed dywankiem, a Kapturkowy Czerwonek dał masła z chlebem szwarnemu, bo był myśliwy ha ha ha i poszli razem do lasowego zielniczka ha ha ha i tam łonowali sobie na przyrodzie dziękowania.

Jednominutowy manager i przywództwo

Książka „Jednominutowy manager i przywództwo” dr. Ken Blanchard, dr. Patricia Zigarmi, dr Drea Zigarmi – recenzja.

Świetna książka w bardzo przejrzysty sposób wyjaśniająca koncepcję przywództwa sytuacyjnego. Krótka i pełna treści. Główna koncepcja jest w niej stopniowo rozwijana tak, że można widzieć jak obejmuje coraz więcej sytuacji z życia firmy, aż staje się czymś w rodzaju teorii totalnej. O książce dowiedziałem się od klienta i już tę ideę zastosowałem w przygotowywanym właśnie coachingu managerskim.

Oto koncepcja:

managerPracownicy w firmie przechodzą przez cztery stadia rozwoju i na każdym z nich ich szef powinien w inny sposób nimi kierować. Te stadia przechodzi się wielokrotnie, w zasadzie każdy nowy zestaw zadań skutkuje kolejnym wchodzeniem w mikro – cykl.

Oto stadia, wraz z wyjaśnieniem:

S1 – człowiek nie wie nic, ale ma wysoką motywację,co wynika z entuzjazmu towarzyszącemu uczeniu się nowych rzeczy. Szef powinien dawać dużo precyzyjnych instrukcji i kontrolować działania takiej osoby (mikromanagement). „Mamy taki a taki problem. Zrób to i to. Spotkajmy się pojutrze by omówić, jak Ci poszło”.

S2. Człowiek wie niewiele więcej, ale dodatkowo jego motywacja spadła, bo zaczyna uświadamiać sobie jak wiele nauki jeszcze przed nim. Szef powinien dawać mu wiele instrukcji, a jednocześnie pytać o opinię, by rozbudzać motywację. Ważne jest też docenianie i chwalenie osiągnięć. „Mamy taki a taki problem. Może zrobisz to i to – co o tym myślisz? Masz jakieś inne pomysły jak to można rozwiązać?”.

S3. Człowiek ma już wysoki kompetencje, a jednocześnie jego motywacja jest niestabilna. Szef powinien przede wszystkim wspierać taką osobę, nakierowywać ją na rozwiązania tak, by sama je odkryła, ewentualnie delikatnie podpowiadać. Ważne jest też docenianie i chwalenie osiągnięć. „Mamy taki a taki problem. Co możemy z tym zrobić?”.

S4. Człowiek ma wysoki kompetencje i stabilną wysoką motywację. Szef właściwie tylko deleguje mu zadania, a on sam kieruje swoją pracą, sam identyfikuje i rozwiązuje problemy i sam docenia się za sukcesy. „Mamy problem taki a taki”.

Bardzo dobra koncepcja, świetnie wyjaśniona w książce. Polecam.

Rasizm 21 wieku

Świetne video wyjaśniające dzisiejszą formę rasizmu, która rozpanoszyła się w zachodniej cywilizacji.

To coś więcej niż tylko debilizm poprawności politycznej, to bardzo niebezpieczne zjawisko. Dobrze że są jeszcze ludzie w UK którzy nazywają rzeczy po imieniu i są na tyle zaangażowani by choć zrobić takie video. Może jest jeszcze nadzieja dla naszej cywilizacji.