Skuteczne przywództwo

Książka ”Skuteczne przywództwo”, zestawienie tekstów ośmiu autorów publikujących w Harvard Business Review – recenzja.

Dobra książka z zarządzania, pisana przez ludzi znających się na rzeczy – wśród autorów jest R.S. Kaplan, zresztą jego artykuł osobiście uznaję za najbardziej wartościowy – opisuje on siedem spraw o które manager powinien sam siebie zapytać raz na jakiś czas.

szkolenia managerskieJest to takie siedem pytań sprawdzających, które badają, czy jesteśmy na właściwym kursie (co jest istotne, bo osoby na wysokich stanowiskach rzadko dostają szczerą informację zwrotną, podwładni nie chcą się narażać, a przełożeni „mają ważniejsze sprawy na głowie” i wierzą, że ci sobie radzą). Dla utrwalenia, wypiszę je tutaj, oto one:

  • wizja i priorytety – jakie są, czy się ostatnio zmieniły i czy odpowiednio je komunikuję moim ludziom?
  • zarządzanie czasem – można raz na pół roku zrobić sobie tygodniową obserwację ‘na co przeznaczam swój czas’, zapisując na papierze wszystkie bloki aktywności i ile trwają – tak jak ja akurat robię (dziś mi przypada ostatni dzień i rezultaty obserwacji są przerażające..)
  • informacje zwrotne – czy mam kilka osób, które udzielają mi szczerego feedbacku, niezależnie od tego, jak mógłby być trudny? Jeśli tak, czy ostatnio prosiłem je o taki feedback?
  • planowanie sukcesji – czy wyznaczyłem osobę, która mogłaby zostać moim następcą, by wypracować dla niej plan rozwojowy i przekazać jej część obowiązków? Jak to jest ralizowane?
  • ocena sytuacji i dopasowanie do zmian – czy model działania mojej firmy jest nadal dopasowany do sytuacji rynkowej?
  • radzenie sobie ze stresem – jak sobie radzę działając pod presją? Jakie sygnały wysyłam pracownikom, kiedy jestem zestresowany?
  • wierność samemu sobie – czy mój styl przywództwa i pracy nadal odzwierciedla to, kim naprawdę jestem?

Możliwe, że te pytania sobie zaadaptuję prowadząc moje szkolenia dla managerów, bo stanowią one świetne narzędzie do takiej auto-aktualizacji, która każdemu managerowi jest przydatna Poza tym,  inne artykuły też warto przeczytać, ogólnie polecam.

Terapia prowokatywna

„Terapeuta: (łypie na klienta, gestykuluje obiema rękami, mówi z intensywnością ekspresyjnego kaznodziei): może jesteś w szponach NIEŚWIADOMOŚCI, która nie popuści, która trzyma cię za jaja w miejscu, w którym włosy są najkrótsze – (nagle załamuje ton i mówi wprost, normalnym głosem) – z psychologicznego punktu widzenia oczywiście – (powraca do intensywności, marszczenia brwi i tonu w klimacie „kiedy masz wątpliwości, wal pięścią w stół”) – szpony, które prawdopodobnie stłumiły twoją potencję, przez co nie możesz się odradzać –

terapia prowokatywnaKlient: (zdumiony patrzy na terapeutę, po czym zaprzecza ruchem głowy i przerywa): Nie o to chodzi. Po prostu jestem tłustym, leniwym kutasem… i wiesz co, teraz kiedy tak się zastanawiam, wychodzi na to, że tak naprawdę w nigdy nie narzucałem sobie dyscypliny, nigdy nie mówiłem sobie „nie”. Zawsze robiłem to, co chciałem.”

 To nie scena z odjechanej komedii o życiowych potyczkach leniwego grubasa, a zapis autentycznej sesji z klientem prowadzonej metodą terapii prowokatywnej i opisanej w książce o tytule „Terapia prowokatywna” autorstwa Franka Farrelly i Jeffa Brandsma. A to jest recenzja.

Książka świetna. To po prostu trzeba przeczytać. Fragment powyżej daje pewien pogląd zarówno na styl pisania autorów, jak i na sposób działania i skuteczność metody. Warto tylko dodać, że choć podobne scenki występują w treści często gęsto, to jednak poza nimi jest solidna porcja rzetelnej intelektualnej refleksji nad naturą zjawisk występujących podczas takich rozmów.

Zdecydowanie warto przeczytać jeśli tylko pracujemy z ludźmi. Ja kupiłem pod kątem pracy nad asertywnością, ale użyteczna może być również w wielu innych kontekstach. Polecam gorąco.

Staruszka i bank

Ciekawy tekst listu babci do banku znalazłem. Nie wiem czy to prawdziwe, czy może jest to miejska legenda, ale na pewno ciekawy pomysł.  Jeśli nikt tego jeszcze nie zrobił, to na pewno ktoś powinien. Oto co pewna staruszka napisała w liście do banku:

“Szanowni Państwo,
Piszę aby podziękować za niezrealizowanie mojego czeku, którym zamierzałam zapłacić mojemu hydraulikowi w zeszłym miesiącu.
Z moich kalkulacji wynika, że 3 nanosekundy musiały dzielić moment otrzymania przez was mojego czeku do momentu wpłynięcia pieniędzy na moje konto, które miały go pokryć. Odwołuję się tutaj do zlecenia automatycznego przelewu, który otrzymuję – przyznam szczerze – od 38 lat.  Jestem pełna uznania dla was, za stworzenie debetu na moim koncie w wysokości 30 funtów jako kary za kłopoty spowodowane przez wasz bank.

Moja wdzięczność sprawiła, że jeszcze raz przemyślałam sobie sposób zarządzania moimi finansami. Zauważyłam, że muszę osobiście odbierać wszystkie listy i telefony od was, ale ilekroć ja próbuję się skontaktować z wami, czeka mnie żmudna konfrontacja z bezosobową, automatyczną, pozbawioną emocji jednostką, którą stał się wasz bank. Od teraz to ja, podobnie jak wy, chcę współpracować wyłącznie z osobami z krwi i kości. Raty za moją hipotekę i pożyczki nie będą już dłużej płacone z automatycznego przelewu – będę przynosić je do waszego banku w formie czeku, zaadresowane imiennie z zachowaniem poufności do pracownika banku, którego wy wybierzecie. Musicie to zrobić, gdyż zgodnie z prawem pocztowym otworzenie koperty przez osobę nieautoryzowaną jest przestępstwem.

Do niniejszej wiadomości załączam aplikację do kontaktu ze mną, którą musi wypełnić wasz pracownik chcący do mnie zadzwonić. Przykro mi, że zawiera ona aż 8 stron, ale muszę wiedzieć o nim przynajmniej tyle, ile bank wie o mnie.

Koniecznie zwróćcie uwagę, że wszystkie kopie jego historii medycznej muszą być podpisane przez adwokata. Tak samo informacje o jego sytuacji finansowej muszą być (przychody, wydatki, aktywa, pasywa) odpowiednio udokumentowane. Wasz pracownik będzie zobligowany do posiadania numeru PIN, który będzie musiał podawać podczas rozmów ze mną. Naprawdę żałuję, że nie może mieć mniej niż 28 cyfr, ale, ponownie, wzoruję się tutaj na liczbie naciśnięć przycisków wymaganej do dostępu do moich usług bankowych przez telefon. Jak mówią, naśladownictwo jest najszczerszą formą pochlebstwa.

Pozwólcie mi jednak wyrównać szanse jeszcze bardziej. Kiedy będziecie do mnie dzwonić, musicie wybrać odpowiedni numer:
1. Umówienie się na spotkanie
2. Zaległe płatności
3. Przekierowanie połączenia do mojego salonu, jeżeli akurat tam będę
4. Przekierowanie połączenia do mojej sypialni, jeżeli akurat będę spała
5. Przekierowanie połączenia do WC, gdybym akurat oddawała się naturze
6. Przekierowanie połączenia na mój telefon komórkowy, gdyby nie było mnie w domu
7. Pozostawienie wiadomości na moim komputerze (wymaga hasła dostępu, które przekażę podczas autoryzacji kontaktu)
8. Powrót do menu głównego i ponowne odsłuchanie opcji 1-8
9. Ogólne skargi i pytania, które zostaną nagrane na pocztę głosową.

Przy okazji możecie sobie posłuchać relaksującej muzyki, która będzie grała podczas trwania połączenia.
Niestety, ale – ponownie was naśladując – muszę pobierać od was opłaty, związane z pokryciem nowej funkcjonalności zintegrowanej w moim telefonie.

Życzę Szczęśliwego, nawet jeżeli z mniejszymi zyskami, Nowego Roku.
Wasz Klient.”