Tagged: ćwiczenia

Asertywność – Sue Bishop

Książka „Asertywność” Sue Bishop – recenzja.

Patrząc praktycznie, to książka ta nie przedstawia większej wartości –czyli po jej przeczytaniu osoba mająca problem z asertywnością raczej nie będzie w stanie tak po prostu zmienić swoich zachowań. Jest to lektura bardzo podobna do wielu innych obecnych na rynku, czytając  ją miałem wrażenie że powtarza wszystko to co już gdzie indziej poznałem – żadnej oryginalnej myśli czy nowego autorskiego podejścia tu niema. Oczywiście wynika też z tego, że znajdzie się tu parę zbyt dużych uproszczeń czy błędów. Ten brak autorskiego podejścia, jakichkolwiek własnych przemyśleń jest czymś, co najbardziej mi przeszkadza w książkach takich jak ta.

To powiedziawszy, książka ma pewne plusy. Po pierwsze jest napisana prostym, zrozumiałym językiem. Po drugie zawiera jakieś ćwiczenia praktyczne, także takie, które należy wykonać z drugą osobą – oczywiście nie będzie to to samo co gdybyśmy poszli na kurs asertywności, ale jednak zawsze coś. To ważne i sprawia, że jednak nie można jej uznać za całkowicie bezużyteczną.

Podsumowując: myślę że „Asertywność” Sue Bishop może być akceptowaną lekturą dla osób, które dopiero zaczęły świadomie zajmować się tematem – na przykład jako pierwsza książka o asertywności jaką przeczyta osoba chcąca zmienić swoje zachowania. Ale nie powinna być to lektura jedyna.

Śmiało przez życie – asertywność dla kobiet

Książka “Śmiało przez życie. Asertywność dla kobiet” – Katarzyna Starowicz, Jarosław Starowicz – recenzja.

Hmm, trochę mieszane uczucia. Ja jako osoba prowadząca szkolenia coś z tej książki wyniosłem. Jednak dla człowieka, który ma problemy z brakiem asertywności, z nieumiejętnością wypracowania takich zachowań u siebie, ta książka niestety raczej nie będzie przydatna.

Bardzo dużym minusem jest cała pierwsza część, która jest podobna do słabej pracy licencjackiej – czyli pisane akademickim językiem teorie, cytaty i parafrazy czyichś prac. W tej części się wkurzyłem. No bo ile można czytać coś takiego “Proces: kodowanie-dekodowanie przeprowadzony wielokrotnie przez większą grupę osób odpowiada za to, że komunikat wyjściowy najczęściej nie oddaje sensu tego, co zostało powiedziane na początku. To ukazuje nam jak łatwo o przeinaczenia, zmianę sensu przekształcenie i przekłamanie informacji. Wiąże się to z wielopłaszczyznowością procesu komunikacyjnego. Przypominamy, że ma on miejsce w czasie rzeczywistym, a człowiek biorący w nim udział ma za zadanie ogarnąć wszystkie zmienne do których należą:

a) płaszczyzna rzeczowa (tzw. formalna) – jest to kanał, poprzez który przekazujemy informację, fakty, stwierdzenia w sposób oczywisty, formalny ….”

No ja pier-do-lę !!! 🙂 I to piszą osoby które prowadzą praktyczne warsztaty z komunikacji międzyludzkiej. Rozumiem że nie każdy ma dar pisania z sensem i w sposób ciekawy, ale to już lekka przesada.

Niemniej jakiś impuls etyczny mi nie pozwala całkiem źle mówić o tej książce, bo coś tam jednak z niej wyniosłem – na przykład opisane ćwiczenie w którym jedna osoba wyznacza w wyobraźni barierę, oddzielającą jej terytorium od reszty świata, a druga osoba ma poruszać się w jej kierunku i sprawdzić czy ma impuls do zatrzymania się w pewnym punkcie. To może być sensowne ćwiczenie wprowadzające na szkoleniu asertywności. Ale co niby ma z nim zrobić czytelnik, który sam pozwala innym wkraczać na swe terytorium – co zrobi po przeczytaniu opisu tego ćwiczenia w książce? Nic. I to jest problem.

Poza tym, nie ma tu jakichś szczególnych technik komunikacyjnych przeznaczonych do użycia dla kobiet (poza tym, że jest rozdział ze statystykami gwałtów itp i informacjami o zajęciach z wendo), więc książka trochę nie spełnia obietnicy z pod-tytułu).

Podsumowując: nie mogę tej książki polecić, źle napisana i nie ma wartości praktycznej.

Talent nie istnieje

Książka: “Talent nie istnieje”, Artur Król – recenzja.

Dobra 🙂 i jak wiele dobrych książek, trochę za krótka… Autor prezentuje praktyczne techniki osiągania poziomu eksperta. Co ważne, są to konkretne ćwiczenia do wykonania – rozpisanie pożądanej umiejętności na podstawowe pod-umiejętności, a następnie rozbicie tych pod-umiejętności na jeszcze mniejsze mini-umiejętności składowe. Te mini-umiejętności są już właściwym materiałem, który należy ćwiczyć. Jednak nie wystarczy je byle-jak ćwiczyć. Artur podaje konkretne wytyczne, jakie taki trening powinien spełniać, by wpisywał się w kryterium tzw. ‘deliberate practise’ czyli “celowego ćwiczenia” – a to tylko takie właśnie ćwiczenie umiejętności uczyni z każdego eksperta. Wszystko jest bardzo przejrzyście i zrozumiale opisane.

Ciekawe idee: oczywiście podstawową interesującą koncepcją jest samo twierdzenie z tytułu – autor podaje jako uzasadnienie bardzo ciekawe wyniki badań z różnych dziedzin, między innymi ze sportu czy z muzyki – okazuje się, że choć młodzi ludzie ze szkół muzycznych określani jako bardzo zdolni , zdolni i przeciętni, spędzali podobną ilość czasu na ćwiczeniach, to właśnie ci bardzo zdolni spędzali najwięcej czasu na tym co można określić jako właśnie ‘celowe ćwiczenia’.

Braki: uważam, że mogło by być trochę więcej przykładów – szczególnie jak można wykonywać podane ćwiczenia. Wyobrażam sobie że ktoś, kto tylko przeczyta opis ćwiczenia może wykonać je nie do końca prawidłowo.

Artur bardzo fajnie rozprawił się z mitem Mozarta jako wybitnego dziecka. To mi się podobało. W tym kontekście, czy talent istnieje, (niezależnie od tego że jest możliwe nabycie każdej umiejętności poprzez trening), szkoda że nie zmierzył się też z postacią Leonarda da Vinci, bo biorąc pod uwagę liczbę dziedzin w których osiągnął on poziom mistrzostwa, to twierdzenie, że talent w ogóle nie istnieje, może być podważone. Nie miałby on bowiem wystarczająco wiele czasu w ciągu całego życia by dojść do poziomu eksperta w każdej z nich poprzez celowe ćwiczenia – mają one zajmować 10 000 godzin, czyli zazwyczaj ok 10 lat intensywnej praktyki.

Również kwestia przyjemności odczuwanej podczas treningu opartego o ‘celowe ćwiczenia’ jest przedstawiona w nieco sprzeczny sposób. Najpierw autor pisze że ćwiczeniom towarzyszy “niewielka przyjemność” (str. 42), potem jednak przedstawia je jako z gruntu nieprzyjemne. Tu mam poważne wątpliwości, bo moje ćwiczenia są inne – jest to często duży wysiłek, ale mnie daje satysfakcję i również przyjemność. Nie jest to taka przyjemność jak podczas relaksu na plaży, ale nie określiłbym też takich ćwiczeń jako czegoś nieprzyjemnego.

Bez względu na te nieścisłości, wartość prezentowanego podejścia i podanych ćwiczeń jest ogromna – i przede wszystkim ma przełożenie na praktykę.

Podsumowując: bardzo warta przeczytania książka dla każdego, kto chce podwyższać swoje umiejętności w jakiejkolwiek dziedzinie. Niekoniecznie dla tych mających ambicje bycia ekspertami, cokolwiek by to słowo znaczyło 😉