Category: motywacja

Motywacja pod lupą

Książka „Motywacja pod lupą. Praktyczny poradnik dla szefów” Anna Niemczyk, Andrzej Niemczyk, Jan Mądry  -recenzja.

motywacjaRaczej słabo. Książka ma 282 strony, a coś co można by jako tako zakwalifikować jako „praktyczny poradnik” zajmuje z tego maks. 50. Czyli innymi słowy większość stanowi demotywująca rozwodniona papka podobna do słabo napisanych akademickich podręczników psychologii. No i książka jest właśnie słabo napisana, nudnym, nużącym językiem, właściwie to trzeba się motywować, by ją dalej czytać. Dużo teorii (cały rozdział o teoriach motywacji).

Zalety- jakieś tam przydatne rzeczy można z niej mimo wszystko wyciągnąć, szczególnie jeśli ktoś wcześniej się za dużo tematem nie zajmował. Ale raczej w takiej postaci, że rzeczy te trzeba sobie będzie jeszcze porządnie samemu obrobić, zanim cokolwiek będzie można użyć.

Jakoś ratują tę lekturę również przykłady rzeczywistych sytuacji z róznych firm – ale tylko trochę ratują, bo są też podane czasem w taki sposób, że nic tak naprawdę nie wnoszą, tylko chyba to że są niezłym zapełniaczem.

Advertisements

Nie zostawiaj nic na specjalne okazje

“Mój przyjaciel otworzył szufladkę w komodzie swojej ukochanej i wyjął z niej mały pakiecik zawinięty w bibułkę.
– To -powiedział – nie jest zwykłe zawiniątko. To jest Jej bielizna osobista. Wyrzucił opakowanie i przyjrzał się jedwabnej, wykończonej koronkami bieliźnie. Kupiłem ją, kiedy pierwszy raz pojechaliśmy do Nowego Yorku, 9-10 lat temu. Nigdy jej nie założyła. Czekała z tym na jakąś specjalną okazję. Więc dobrze.. Dzisiaj zdarzyła się ta odpowiednia okazja. Zbliżył się do łóżka i ułożył bieliznę przy Jej głowie, obok innych rzeczy – wczoraj, po krótkiej chorobie, jego żona zmarła. Potem, patrząc w moją stronę, powiedział: – Nigdy nie zostawiaj niczego na specjalne okazje. Każdy dzień w Twoim życiu jest tą specjalną okazją. “

Znalezione w necie.

Dlaczego pracownicy nie robią tego co powinni

Książka „Dlaczego pracownicy nie robią tego co powinni… i co z tym zrobić” Ferdinand F. Fournies – recenzja.

Świetna książka! Znalazłem ją szukając w empiku rozwiązania problemu jednego klienta i przeczesując się przez tony jakichś badziewi, wziąłem ją do ręki, otworzyłem, zacząłem czytać i po pierwszych kilku linijkach widziałem, że trafiłem na perłę na bagnach J

motywacja pracownikówPrzede wszystkim autor ma rewelacyjne know-how o ogromnej wartości praktycznej. Wszystko co opisuje jest podane w sposób dający możliwość natychmiastowego praktycznego wykorzystania w pracy.

Może na podstawie książki przytoczę kilka pytań , które może sobie zadać manager mający problem z ‘motywacją’ pracowników.

  • Czy wiedzą dlaczego mają to zrobić?
  • Czy są przekonani, że ta przyczyna jest istotna?
  • Czy są świadomi korzyści z wykonania (i strat z niewykonania) dla firmy?
  • Czy są świadomi korzyści z wykonania (i strat z niewykonania) dla nich samych?
  • Czy wiedzą jak to zrobić?
  • Czy było szkolenie z demonstracją (w przeciwieństwie do wykładu) i częścią w której oni mogli to przećwiczyć?
  • Czy szkolenie dawało możliwość popełniania i poprawiania błędów?
  • Czy wiedzą co dokładnie mają zrobić?
  • Czy poprosiłeś, by opisali swoimi słowami, co dokładnie mają zrobić?
  • Czy wspólnie określiliście kolejne kroki, wyznaczyliście im terminy i przydzieliliście zadania?

I tak dalej…, autor skupia się na konkretnych czynnikach na które manager może wpłynąć, nad którymi ma kontrolę i opisuje w jaki sposób nimi zarządzać, by pracownicy robili to co powinni. Do tego sprowadza się motywacja pracowników – nie ma w tym żadnych sekretów 😉

Książka jest napisana bardzo prostym i zrozumiałym językiem, nie ma tu nawet jakichś fragmentów, które byłyby niejasne.

Podsumowując – polecam na 100%.

Staruszka i taksówkarz

Znalazłem w necie piękną historię. Nie dodaję komentarza, bo nic by nie wniósł.

…………………………………………………………………………………………………………………………………

LEKCJA DLA NAS WSZYSTKICH

Taksówkarz z Nowego Jorku napisał:

Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. To miał być to mój ostatni kurs tego wieczoru i pomyślałem że wrócę do “bazy”, ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. “Minutkę!”, odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze…

Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.

U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.

Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem.

“Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?”, zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.

Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.

Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. “To nic”, powiedziałem, “Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.”

“Och, jesteś takim dobrym chłopcem” , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: “Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?

“To nie jest najkrótsza droga”, odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty.

“Och, nie mam nic przeciwko temu”, powiedziała. “Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum…”

Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. “Nie mam już nikogo z rodziny”, mówiła łagodnym głosem. “Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele…”

Wyłączyłem licznik… “Którędy chce Pani jechać?”

Przez następne dwie godziny jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.

Jechaliśmy przez okolicę, w której żyła z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła bym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.

Czasami prosiła bym zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.

Gdy pierwsze promienie Słońca zaczęły pojawiać się nad horyzontem, powiedziała nagle “Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę”. Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki.

Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi..

Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim.

“Ile jestem panu winna?” Spytała, sięgając do torebki.

“Nic”, powiedziałem.

“Trzeba zarabiać na życie”, zaoponowała.

“Są inni pasażerowie,” odpowiedziałem.

I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno.

“Dałeś staruszce małą chwilę radości”, powiedziała. “Dziękuję”.

Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka .. Za mną zamknęły się drzwi – był to dźwięk zamykanego Życia ..

Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?

Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.

Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.

Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich..