Category: asertywność

Asertywność jako proces skutecznej komunikacji

Książka: “Asertywność jako proces skutecznej komunikacji” Antoni Benedikt – recenzja.

Dno. Ta książka to dno. Cieszę się że założyłem tego bloga, bo po przeczytaniu książki tak słabej jak ta mam zawsze poczucie straty, jakby mnie ktoś oszukał i zmarnował mój czas – a dzięki tej stronie mogę się jakoś ‘odwdzięczyć’ autorowi, dzięki czemu, mam nadzieję, ktoś nie kupi tej książki. Szukanie odwetu… jakie to nie-asertywne 😉

Od pierwszych stron czuć, że tekst jest pisany przez skrajnego teoretyka, czyta się to źle,w zasadzie trzeba się zmuszać do czytania. Sztywny, nudny, oderwany od życia, akademicki język. Całe obszerne fragmenty przepisane (pewnie nie dosłownie) z innych pozycji (oczywiście też wyłącznie z akademickich). Niektóre podane ‘rozwiązania’ całkowicie bzdurne.  Jakieś czysto teoretyczne ‘opisy procesu komunikacji’ jak z lekcji języka polskiego w podstawówce.

Może mały przykład – autor przytacza dwanaście sposobów na unikanie wpadania w złość. Oto kilka z nich:

“6. Śmiej się z siebie.

7. Spróbuj się wyciszyć wewnętrznie na przykład za pomocą medytacji”.

8. Popracuj nad swoją empatią. Uświadom sobie, że druga osoba może mieć naprawdę zły dzień.

9. Bądź tolerancyjny.

10. Zaniechaj obwiniania innych o to wszystko, co tobie idzie źle w życiu”.

Genialne, czyż nie? Jestem  pewien, że osoby cierpiące z powodu wpadania w złość, jak tylko to przeczytają to od razu całkowicie zmienią swoje podejście do życia – na pewno od razu staną się tolerancyjne i empatyczne. Tak wielką moc mają te słowa!

A poważnie, przeraża mnie to, że ludzie produkujący taki bełkot kreują się na ekspertów od spraw komunikacji międzyludzkiej. Myślę że pan DOKTOR Benedikt w dziedzinie komunikacji mógłby zacząć karierę od nauki pisania w taki sposób, by w ogóle dawało się taki tekst czytać. Bo ta pozycja wymaga gigantycznego wysiłku by dobrnąć do końca.

Podsumowując: ODRADZAM!! Za cenę tej książki lepiej kupić sobie obiad i pogadać z ciekawym człowiekiem. A nawet piwo będzie lepszą inwestycją 🙂

Stanowczo, łagodnie, bez lęku

Książka “Stanowczo, łagodnie, bez lęku” Małgorzata Król-Fijewska – recenzja

Średnia. Jeśli ktoś ma poważny problem z asertywnością, to myślę że przeczytanie jej może pomóc, ponieważ jest tu trochę dobrych porad i na pewno można dla siebie coś wyciągnąć. Niestety wiele rozpisanych tu scenek jest opisanych w sposób trochę nienaturalny. Mam wrażenie, że książka (lub jej fragmenty) pisana była na dosyć wczesnym etapie rozwoju autorki. Tym bardziej że czytałem również jej inną pozycję pod tytułem “Trening Asertywności” i  tam jest dużo więcej bardzo przydatnych rzeczy – choć przydatnych głównie dla osób, które mają prowadzić szkolenia z asertywności.

Również minusem jest to, że autorka powtarza te same treści w obu tych książkach. Jeśli ktoś kupi “Trening Asertywności”, to treść zawarta w całej części “Wykłady” – pokrywa się praktycznie w 100% z treścią “Stanowczo, łagodnie, bez lęku”. Jest to po prostu to samo, tylko lekko sparafrazowane. Bardzo tego nie lubię. Choć może nie jest to wina autorki, a decyzja wydawnictwa, nie wiem – ale niesmak jest.

Mimo tych braków, uważam że książka jest przydatna. Szczególnie jeśli wcześniej w ogóle nie mieliśmy do czynienia z literaturą lub szkoleniami tego typu, a mamy problemy z asertywnymi zachowaniami, których jednocześnie można nawet nie potrafimy dobrze nazwać, sklasyfikować i opisać, to przeczytanie tej książki pomoże.

Podsumowując, warto kupić, ale lepiej już od razu zdobyć “Trening Asertywności” tej samej autorki. Będziemy mieli większą wartość, za niewiele większą cenę. Książka “Trening Asertywności” jest już niedostępna w księgarniach, ale można ją zdobyć na dużym portalu Aukcyjnym 😉

Mistrz ciętej riposty – Bernard Shaw

Poniżej kilka przykładów na błsykotliwą ciętą ripostę, wykonaniu angielskiego poety Bernarda Shawa, znanego jako twórca wielu aforyzmów – uczmy się od najlepszych 🙂

* * *

Pewien początkujący poeta zapytał raz Bernarda Shawa, co ma uczynić, by jego poezja dotarta do szerokich mas.
– Confetti z rękopisów! – odparł pisarz.

* * *

Kiedyś G.B.Shaw posprzeczał się z kimś. W końcu oponent rzekł:
– Daję głowę, że mam słuszność
– Biorę w zastaw tylko rzeczy wartościowe – odparł na to pisarz.

* * *

W pewnym towarzystwie dwie młode panienki spytały obecnego tam Shawa:
– Ile pan ma lat?
Pisarz odparł ostrożnie:
– To zależy od waszych zamiarów moje panie.

* * *

Kiedyś przedstawiono Bernararda Shawa damie, która potraktowała go arogancko. Po paru dniach pisarz otrzymał od niej zaproszenie treści:
“W każdy czwartek między 16 a 18 jestem w domu.” Pisarz nie namyślając się odpisał na odwrocie:
“Ja też! Shaw.”

* * *

Na pewnym przyjęciu córka gospodarzy grała na fortepianie.
– Sądzę, że jest pan wielbicielem muzyki – zwróciła się do obecnego tam G.B. Shawa po odegraniu kilku utworów.
-Oczywiście – odparł pisarz – ale nic nie szkodzi! Proszę grać dalej…

* * *

Pewien śpiewak spytał G.B.Shawa, skąd bierze się u niego zjadliwa ironia i humor.
– To zasługa mej matki – rzekł Shaw – Rozbudziła we mnie poczucie humoru, próbując zostać śpiewaczką operową.

* * *

Kiedyś w obecności Bernarda Shawa znany tenor zaśpiewał starą pieśń angielską. Młodzieńczo wystrojona dama rzekła do pisarza:
– Ta pieśń przypomina mi moją młodość!
– Nie sądziłem, że jest taka stara… – odparł nieubłagany Shaw.

* * *

G.B.Shawa odwiedził raz pewien arystokrata, lecz ten nie rewizytował go. Spytany o powód odrzekł:
– Między nami jest ta różnica, że pan odwiedzając mnie zyskuje na tym, gdy ja tracę tylko czas…

* * *

Podczas rozmowy o małżeństwie ktoś zwrócił się do Bernarda Shawa:
– Mężczyzna, który źle traktuje żonę, zasługuje na to, by dach zawalił mu się na głowę!
– Na to pisarz, który dobrze znał rozmówcę:
– Sądzę, że ubezpieczył pan dom na dużą sumę…

* * *

Pewien młody Anglik z wyższych sfer zapytał kiedyś Shawa:
– Czy to prawda, że gdy mówiono w towarzystwie, iż jestem inteligentny, pan temu zaprzeczył ?!
– Nic podobnego – odparł wieczny kpiarz – Nigdy nie byłem w towarzystwie, w którym uważano by pana za inteligentnego.

* * *

Na raucie siedząca obok Shawa księżna zasypywała pisarza pytaniami. W końcu spytała, dlaczego uważają go za tak mądrego. Pytany odparł:
– Mogę udzielić rady jak to osiągnąć: trzeba bardzo starannie ukrywać swoje głupie myśli.

* * *

O jednym ze znanych polityków G.B.Shaw rzekł:
-Ten człowiek jest w co drugim calu gentelmanem…

* * *

Po premierze “Kandidy” G.B.Shaw gratulował odtwórczyni głównej roli:
– To było wspaniałe, nadzwyczajne, rewelacyjne!
– Pan chyba przesadza… – odpowiada skromnie aktorka.
– Mam na myśli sztukę – zaśmiał się autor.
– Ja również ! – odparła.

* * *

Wielki pisarz angielski George Bernard Shaw powiedział kiedyś:
– Nieprawda, że niektóre narody nie mają historii. One po prostu nie mają historyków!

* * *

Shaw otrzymał raz od pewnego reportera, którego nie przyjął z braku czasu, kwestionariusz z prośbą o odpowiedź. Dał go służącemu Johnowi. Nazajutrz przeczytał w gazecie, że wstaje o 6-tej, potem czyści buty i obiera ziemniaki, a na spacer nie ma w ogóle czasu.

* * *

Opowiadano w obecności Bernarda Shawa, że autor powieści sensacyjnych, Edgar Wallace, może pisać jedynie wówczas, gdy pali.
-Czy nie można by go odzwyczaić od palenia? – spytał z westchnieniem pisarz.

* * *

Na pewnym przyjęciu Bernard Shaw spotkał krytyka, który dopiero co bardzo źle wypowiadał się o jego dziełach. Ów krytyk odezwał się do Shawa ironicznie:
– Panie Shaw, pańskie sztuki były wygwizdane w Paryżu, Londynie, Nowym Jorku…
– Najważniejsze, że były grane! – przerwał mu szybko pisarz.

* * *

W pewnym towarzystwie spotkali się korpulentny Gilbert Chesterton oraz wysoki i chudy Bernard Shaw. Z wyraźną kpiną odezwał sie Chesterton:
– Wygląd pańskiej osoby przywodzi mi na myśl, że w Angli zapanowała klęska głodu.
– A gdy na pana spojrzeć – odparł Shaw – nabiera się przekonania, że to pan jest tego przyczyną.

Naucz ich jak mają Cię traktować

Książka “Naucz ich jak mają Cię traktować. Praktyczny poradnik asertywności”. Bartłomiej Stolarczyk – recenzja.

Niezła książka. Widać, że autor jest praktykiem i przejawia się to w tym, że zawiera tu własne (i co istotne – bardzo sensowne) przemyślenia dotyczące asertywności. Że tak powiem – wchodzi głębiej, drąży i nie zadowala się banałami. No i co bardzo ważne – książka jest naprawdę praktyczna. Daje konkretne metody, skrypty zachowań. Mówi też o tym, co zrobić gdy coś nie zadziała – to mi się bardzo podoba, bo wiele podobnych książek zatrzymuje się na etapie ‘powinno być tak i tak’ –  a to, że w praktyce ktoś może zareagować inaczej, to już nie ich problem. Za to wielkie brawa dla autora.

Podoba mi się jeden z końcowych rozdziałów – “Co zrobić, gdy asertywność nie działa” – z rozpisaniem na różne opcje, czyli na przykład ‘nie podjąłeś działania, ale chcesz wiedzieć, co robić, gdy Ci nie wyjdzie’, ‘podjąłeś działanie, nie wyszło ‘bo ja tak robię, tylko trochę inaczej”, i ‘podjąłeś działanie (wzorowo), nie masz rezultatów.

Autor nie popada też w ‘dupkowatość’ czyli w biegun przeciwny uległości. Dobrze, bo zajmując się regularnie pracą  z osobami określanymi jako ‘uległe’, można by popaść w odwrotną skrajność i zapomnieć, że inni też mają prawa.

Ciekawe idee: czasem jednak warto również potrafić zachować się w sposób bardziej agresywny. Stolarczyk przytacza ciekawą technikę obronną z książki “Strategia ostra jak pepperoni” (później zamieszczę recenzję na blogu). Dotyczy ona odmowy, jest bardzo prosta i wygląda tak: “Nie. I pomyśl dlaczego nie”. Ciekawe? Jeszcze nie stosowałem, ale chętnie bym przetestował.

Podsumowując: dobra praktyczna książka, która prawdopodobnie pomoże każdej osobie mającej problem z asertywnością. Polecam.