Terapia prowokatywna


„Terapeuta: (łypie na klienta, gestykuluje obiema rękami, mówi z intensywnością ekspresyjnego kaznodziei): może jesteś w szponach NIEŚWIADOMOŚCI, która nie popuści, która trzyma cię za jaja w miejscu, w którym włosy są najkrótsze – (nagle załamuje ton i mówi wprost, normalnym głosem) – z psychologicznego punktu widzenia oczywiście – (powraca do intensywności, marszczenia brwi i tonu w klimacie „kiedy masz wątpliwości, wal pięścią w stół”) – szpony, które prawdopodobnie stłumiły twoją potencję, przez co nie możesz się odradzać –

terapia prowokatywnaKlient: (zdumiony patrzy na terapeutę, po czym zaprzecza ruchem głowy i przerywa): Nie o to chodzi. Po prostu jestem tłustym, leniwym kutasem… i wiesz co, teraz kiedy tak się zastanawiam, wychodzi na to, że tak naprawdę w nigdy nie narzucałem sobie dyscypliny, nigdy nie mówiłem sobie „nie”. Zawsze robiłem to, co chciałem.”

 To nie scena z odjechanej komedii o życiowych potyczkach leniwego grubasa, a zapis autentycznej sesji z klientem prowadzonej metodą terapii prowokatywnej i opisanej w książce o tytule „Terapia prowokatywna” autorstwa Franka Farrelly i Jeffa Brandsma. A to jest recenzja.

Książka świetna. To po prostu trzeba przeczytać. Fragment powyżej daje pewien pogląd zarówno na styl pisania autorów, jak i na sposób działania i skuteczność metody. Warto tylko dodać, że choć podobne scenki występują w treści często gęsto, to jednak poza nimi jest solidna porcja rzetelnej intelektualnej refleksji nad naturą zjawisk występujących podczas takich rozmów.

Zdecydowanie warto przeczytać jeśli tylko pracujemy z ludźmi. Ja kupiłem pod kątem pracy nad asertywnością, ale użyteczna może być również w wielu innych kontekstach. Polecam gorąco.