Narysuj swoje myśli


Książka „Back of the napkin. Solving problems and selling ideas with pictures”, Dan Roam -recenzja.

Jest nieźle, przede wszystkim dlatego, że książka daje pewne unikalne know-how. A to, patrząc na to, co zalewa rynek księgarski jest czynnikiem stawiającym ją powyżej 90% pozycji książkowych z dziedziny sztuki prezentacji, które po prostu mielą wciąż te same ‘dobre rady’.

wystąpienie publiczneW tym wypadku ta unikalna wiedza dotyczy tego, w jaki sposób przedstawiać skomplikowane problemy i idee przy pomocy rysunków. Jest to więc dobre uzupełnienie dla technik przedstawionych przez M. Pohma w książce „Błąd PowerPointa” którą wcześniej tu omawiałem – to wszystko są rzeczy, które możemy robić kiedy rezygnujemy z PowerPointa i przestawiamy się na flipchart. Dzięki temu nasze wystąpienie publiczne wyróżni się pozytywnie spośród reszty korporacyjnych zanudzaczy.

Istotne jest, że metoda prezentowana przez Roama nie jest jakąś magiczną sztuczką, którą można sobie dowolnie wrzucić do dowolnej prelekcji, ale bardziej metodologią obrabiania (a nie tylko prezentowania) danych, która wymusza na osobie ją stosującej dogłębne przemyślenie tego, co chce przekazać. Samo to sprawia, że możemy w trakcie przygotowywania prezentacji dojść do dodatkowych wniosków, na które normalnie (przygotowując się w tradycyjny sposób) byśmy nie wpadli. To jest wielka zaleta – bo dzięki temu opisywana tu metoda wykracza poza ‘prezentowanie’, poza ‘jak’ to powiedzieć, a dochodzi do głębszego poziomu – do ‘co’ właściwie powiedzieć.

Można więc wyciągnąć z tej pozycji jakąś konkretną wiedzę, którą następnie jesteśmy w stanie praktycznie wykorzystać podczas prezentacji.

Pewną wadą dla mnie jest zbyt rozwlekła część teoretyczna, gdzie Roam tłumaczy jak to działa na poziomie neurologicznym, że odpowiednio dobrane obrazki mogą nas przekonać do czegoś znacznie łatwiej niż słowa. Ale oczywiście jak ktoś chce, to taki rozdział można po prostu pominąć. Niemniej próbkę rozwlekłego stylu autora można również znaleźć w poniższym wideo, gdzie „do rzeczy” przechodzi dopiero po chyba kilkunastu minutach przynudzania, o co w tym w ogóle chodzi.

Zamiast tego, mógłby od razu, na samym początku podać jakiś case – i dopiero potem go wyjaśnić, omawiając jednocześnie na jakich zasadach to działa. Czegoś takiego znacznie przyjemniej by się słuchało – od początku do końca.

Podsumowując: warto kupić, szczególnie jeśli zajmujesz się wystąpieniami publicznymi bardziej regularnie i traktujesz je poważnie (ich wynik ma znaczenie dla Twojej kariery) i jesteś gotów poświęcić trochę czasu na wdrożenie poznanych tu technik w życie. Książka jest już wydana po polsku, a tytuł to jeśli się nie mylę „Narysuj swoje myśli”.