Talent nie istnieje


Książka: “Talent nie istnieje”, Artur Król – recenzja.

Dobra🙂 i jak wiele dobrych książek, trochę za krótka… Autor prezentuje praktyczne techniki osiągania poziomu eksperta. Co ważne, są to konkretne ćwiczenia do wykonania – rozpisanie pożądanej umiejętności na podstawowe pod-umiejętności, a następnie rozbicie tych pod-umiejętności na jeszcze mniejsze mini-umiejętności składowe. Te mini-umiejętności są już właściwym materiałem, który należy ćwiczyć. Jednak nie wystarczy je byle-jak ćwiczyć. Artur podaje konkretne wytyczne, jakie taki trening powinien spełniać, by wpisywał się w kryterium tzw. ‘deliberate practise’ czyli “celowego ćwiczenia” – a to tylko takie właśnie ćwiczenie umiejętności uczyni z każdego eksperta. Wszystko jest bardzo przejrzyście i zrozumiale opisane.

Ciekawe idee: oczywiście podstawową interesującą koncepcją jest samo twierdzenie z tytułu – autor podaje jako uzasadnienie bardzo ciekawe wyniki badań z różnych dziedzin, między innymi ze sportu czy z muzyki – okazuje się, że choć młodzi ludzie ze szkół muzycznych określani jako bardzo zdolni , zdolni i przeciętni, spędzali podobną ilość czasu na ćwiczeniach, to właśnie ci bardzo zdolni spędzali najwięcej czasu na tym co można określić jako właśnie ‘celowe ćwiczenia’.

Braki: uważam, że mogło by być trochę więcej przykładów – szczególnie jak można wykonywać podane ćwiczenia. Wyobrażam sobie że ktoś, kto tylko przeczyta opis ćwiczenia może wykonać je nie do końca prawidłowo.

Artur bardzo fajnie rozprawił się z mitem Mozarta jako wybitnego dziecka. To mi się podobało. W tym kontekście, czy talent istnieje, (niezależnie od tego że jest możliwe nabycie każdej umiejętności poprzez trening), szkoda że nie zmierzył się też z postacią Leonarda da Vinci, bo biorąc pod uwagę liczbę dziedzin w których osiągnął on poziom mistrzostwa, to twierdzenie, że talent w ogóle nie istnieje, może być podważone. Nie miałby on bowiem wystarczająco wiele czasu w ciągu całego życia by dojść do poziomu eksperta w każdej z nich poprzez celowe ćwiczenia – mają one zajmować 10 000 godzin, czyli zazwyczaj ok 10 lat intensywnej praktyki.

Również kwestia przyjemności odczuwanej podczas treningu opartego o ‘celowe ćwiczenia’ jest przedstawiona w nieco sprzeczny sposób. Najpierw autor pisze że ćwiczeniom towarzyszy “niewielka przyjemność” (str. 42), potem jednak przedstawia je jako z gruntu nieprzyjemne. Tu mam poważne wątpliwości, bo moje ćwiczenia są inne – jest to często duży wysiłek, ale mnie daje satysfakcję i również przyjemność. Nie jest to taka przyjemność jak podczas relaksu na plaży, ale nie określiłbym też takich ćwiczeń jako czegoś nieprzyjemnego.

Bez względu na te nieścisłości, wartość prezentowanego podejścia i podanych ćwiczeń jest ogromna – i przede wszystkim ma przełożenie na praktykę.

Podsumowując: bardzo warta przeczytania książka dla każdego, kto chce podwyższać swoje umiejętności w jakiejkolwiek dziedzinie. Niekoniecznie dla tych mających ambicje bycia ekspertami, cokolwiek by to słowo znaczyło😉